Jakkolwiek banalnie to brzmi:
zamiast co chwilę przypominać sobie i dołować się tym co robisz źle, czego nie pamiętasz i czego jeszcze nie umiesz, -codziennie wieczorem staraj się sobie przypomnieć czego się ostatnio nauczyłeś (z języka angielskiego oczywiście, acz działa to też w innych dziedzinach). Może to być jakieś nowe słowo, zdanie które opisuje nowo poznaną zasadę, czy idiom.
Idealnym czasem do wykorzystania w tym celu, bez specjalnego wysiłku czy zmiany grafiku dnia jest wieczorne mycie zębów!
O czym w ogóle myśli się myjąc zęby? O tym jak rozwiązać problemy świata? - od tego jest toaleta... O codziennych dylematach egzystencjalnych? - od tego jest prysznic... o czym więc myśli się szorując zęby...?
cóż, od dzisiaj jest to angielski. - i oto jeden problem egzystencjalny rozwiązany!
Blog dla osób zainteresowanych pogłębianiem wiedzy i dyskutowaniem o języku angielskim, tłumaczonym "przez" język polski
niedziela, 29 marca 2015
wtorek, 24 marca 2015
Jak używać "czasu" Present Perfect
Jest wiele wątpliwości i niejasności związanych z użytkiem tego czasu, nawet jeśli zasady wydają się dość proste w określonych przypadkach. W zależności od kontekstu różne zasady bierze się bowiem pod uwagę.
Najjaśniej i najprościej jak potrafię:
Najjaśniej i najprościej jak potrafię:
Czasu Present Perfect używamy do:
1* ogólnie: wprowadzenia połączenia przeszłości z teraźniejszością
2* opisu czynności trwających od przeszłości do teraz (ciągiem lub z przerwami)
3* wprowadzania nowych generalnych informacji związanych z przeszłością,
których czas zdarzenia/trwania mógłby być "przesuwalny"
3* wprowadzania nowych generalnych informacji związanych z przeszłością,
których czas zdarzenia/trwania mógłby być "przesuwalny"
Adnotacje:
1. Przykład:
Przy takiej konstrukcji zdania od razu wiemy, że coś zaczęło się w przeszłości i nadal trwa. Tu uwydatnia się różnica pomiędzy Present Perfect a Past Simple. Te same informacje przedstawione w czasie Past Simple ujawniłyby nam że sytuacja/czynność jest już zakończona.
2. Przykłady:
3. Wydarzenia takie jak wyjazdy, spotkania, obejrzane filmy, odwiedzone restauracje są "przesuwalne" - mogą się wydarzyć lub nie, a czas ich wydarzenia jest elastyczny i zależny od ludzkiego wyboru.
Wydarzenia takie jak narodziny, powodzie, zaćmienia słońca są niezależne od naszych wyborów, używamy więc do ich opisu/pytania o nie struktury Past Simple.
(*mogłoby się zdarzyć, że zapytamy o wydarzenie takie jak powódź czy narodziny w czasie Present Perfect, jednak jest to jedynie możliwe w wypadku wydarzeń które są powtarzalne i jeśli pytamy o doświadczenie jednego z takich zjawisk w ogóle - nie mówiąc o konkretnym zdarzeniu, lub bez pewności czy nasz rozmówca brał w wydarzeniu takiego typu w ogóle udział - do tego używamy standardowej struktury Have you ever)
*Ustanowiwszy że określone zjawisko/zdarzenie miało miejsce, będziemy dalej o nim mówić w czasie Past Simple, jeżeli było to zdarzenie które skończyło się w przeszłości.
1. Przykład:
I've lived here for the most of my life/30 years/since 1985. (zaczęło
się w przeszłości - dawno temu/ 30 lat temu/ w 1985, i wciąż trwa;
pomimo że wyjeżdżam na wakacje, wychodzę z domu do pracy)
Przy takiej konstrukcji zdania od razu wiemy, że coś zaczęło się w przeszłości i nadal trwa. Tu uwydatnia się różnica pomiędzy Present Perfect a Past Simple. Te same informacje przedstawione w czasie Past Simple ujawniłyby nam że sytuacja/czynność jest już zakończona.
2. Przykłady:
I have been at it the entire afternoon, and I still haven't finished. (ciągłe - zaczęłam w przeszłości, robię do teraz)
I've been learning English for 11 years now. (uczę się od... -z przerwami, ale konsekwentnie)
Barcelona? I have been there!
Have you seen "This movie"?
You like chinese food too?! Have you ever been to "That great" restaurant then?
I have seen people bake potatoes in fire before.
Wydarzenia takie jak narodziny, powodzie, zaćmienia słońca są niezależne od naszych wyborów, używamy więc do ich opisu/pytania o nie struktury Past Simple.
I was there when the war broke out.
Where were you born?
Yes, I saw the solar eclipse yesterday.
(*mogłoby się zdarzyć, że zapytamy o wydarzenie takie jak powódź czy narodziny w czasie Present Perfect, jednak jest to jedynie możliwe w wypadku wydarzeń które są powtarzalne i jeśli pytamy o doświadczenie jednego z takich zjawisk w ogóle - nie mówiąc o konkretnym zdarzeniu, lub bez pewności czy nasz rozmówca brał w wydarzeniu takiego typu w ogóle udział - do tego używamy standardowej struktury Have you ever)
*Ustanowiwszy że określone zjawisko/zdarzenie miało miejsce, będziemy dalej o nim mówić w czasie Past Simple, jeżeli było to zdarzenie które skończyło się w przeszłości.
Have you ever seen a solar eclipse? (ustalamy czy określone powtarzalne zdarzenie miało w ogóle/kiedykolwiek miejsce w życiu rozmówcy)
Which one did you see? (po ustaleniu że omawiane zdarzenie miało miejsce w życiu rozmówcy, dalej postępujemy z historią/pytaniami jak z dokonaną czynnością w przeszłości, o której właśnie dowiedzieliśmy się że miała miejsce, czyli stała się zdefiniowanym przeszłym faktem - Past Simple)
Pytania?
Pytania?
piątek, 13 marca 2015
Dlaczego tak trudno zrozumieć/wyjaśnić angielskie "czasy"
Cała gramatyka angielska opiera się na zupełnie innym sposobie
wyrażania zależności przyczynowo-skutkowych. Zamiast uparcie
powtarzanych wyrazów opisowych (jak "i potem, a wcześniej, podczas gdy, a
przedtem, wciąż, i znowu, kiedy") język angielski wykorzystuje również
twory gramatyczne służące do określania następstw czynności. "Czasy"
takie jak Present Perfect, czy Future Perfect są niczym innym jak
gramatycznym sposobem specyfikacji wymienionej wcześniej zależności
przyczynowo-skutkowej w czasie. I ów "czas" jako struktura gramatyczna
określa następstwa wydarzeń w takim samym stopniu, jeśli nie bardziej
dokładnie, niż wyrazy opisowe.
Nie są one jednak ściśle mówiąc "czasami" jako że nie trzymają się one ściśle następstw czasowych. Past/Present/Future określają zarys użytku danego "czasu", jednak bardziej określa je sposób użycia - cel przekazu, raczej niż logiczne następstwa czasowe. Niektóre "czasy" są nawet wymienne z innymi, lub przeplatają się nawzajem. Są to bardziej STRUKTURY GRAMATYCZNE niż CZASY. Wbicie sobie tego do głowy naprawdę ułatwia życie i pomaga ograniczyć frustrację.
Przykład dwóch błędnych zdań: jedno z pominięciem poprawnej gramatyki, jedno z pominięciem określeń czasowych:
(Zdanie poprawne: When I was doing/washing the dishes yesterday, the door shut, I got scared and broke a dish.)
Nie są one jednak ściśle mówiąc "czasami" jako że nie trzymają się one ściśle następstw czasowych. Past/Present/Future określają zarys użytku danego "czasu", jednak bardziej określa je sposób użycia - cel przekazu, raczej niż logiczne następstwa czasowe. Niektóre "czasy" są nawet wymienne z innymi, lub przeplatają się nawzajem. Są to bardziej STRUKTURY GRAMATYCZNE niż CZASY. Wbicie sobie tego do głowy naprawdę ułatwia życie i pomaga ograniczyć frustrację.
Przykład dwóch błędnych zdań: jedno z pominięciem poprawnej gramatyki, jedno z pominięciem określeń czasowych:
When I wash dishes yesterday, door shut, I scare, dish break.
I was washing dishes and door shut, I was scared and broke dish.
(Zdanie poprawne: When I was doing/washing the dishes yesterday, the door shut, I got scared and broke a dish.)
W
obu przypadkach można wywnioskować kurs przebiegu wydarzeń, co wykazuje
nam że obie części są równie ważne przy tworzeniu zależności
przyczynowo-skutkowych w czasie; jednak języki nie po to zostały
stworzone/ewoluowały do dzisiejszych form, żeby zgadywać co ktoś chce
powiedzieć, a rozumieć precyzyjnie skomplikowane, abstrakcyjne myśli i
wychwytywać niuanse zróżnicowanych, indywidualnych doświadczeń.
To tak jak ze smakami, zapachami, dźwiękami, potrawami, sportami, instrumentami czy narzędziami. Istnieją takie, które w naszych kulturach nie są znane czy spotykane i do żadnych istniejących podobne. Ponieważ nie ma ich do czego porównać, w momencie wprowadzenia takowych elementów do istniejącego systemu, przyjmuje się zazwyczaj etykietkę która dołączona jest do wspomnianego zjawiska, zamiast opisywania go istniejącymi terminami - bo takowych nie ma.
Tutaj nasze smaki, zapachy i dźwięki są jak słowa - jeden konkretny smak/zapach jest jak jedno słowo, bo wymaga też tylko jednego słowa do opisu. Potrawy, sporty, instrumenty czy narzędzia są zaś jak gramatyka. Ze względu na fakt, iż są to bardziej skomplikowane zjawiska, wymagają one tłumaczenia dwupoziomowego: słownictwa opisującego ich wygląd, kształt, kolor, materiały itd. -pojedynczych słów, które mogą lecz nie muszą mieć odpowiedników w języku na jaki są one tłumaczone (jak "wasabi", czy "ryż" jako jednowyrazowy opis składnika używanego do wyrobu obcej potrawy "sushi"; czy czasowniki modalne "do/does/did", jako podstawowa, jednowyrazowa część struktury gramatycznej, używana do utworzenia zdania w określonym "czasie"), oraz opisu zasad działania/wykorzystywania/używania danych przedmiotów czy zjawisk i sposobu ich interakcji z otoczeniem ("foul-faul" jest podstawowym wyrazem określającym specyficzne warunki zaistniałe w grze "football-piłka nożna", ale również determinuje wydarzenia jakie w związku z tym powinny bezzwłocznie nastąpić; "will" jest pojedynczym słowem-czasownikiem modalnym reprezentującym określone struktury gramatyczne, ale zarazem określa odpowiednie warunki jakie powinny zaistnieć do poprawnego opisu wydarzeń z jego użyciem).
------------------------------------------
Różnice kulturowe i uwarunkowania historyczne doprowadziły do
kształtowania języków na innych zasadach, powodując powstanie tworów
które nierzadko nie posiadają żadnych odpowiedników w grupach języków
niespokrewnionych.To tak jak ze smakami, zapachami, dźwiękami, potrawami, sportami, instrumentami czy narzędziami. Istnieją takie, które w naszych kulturach nie są znane czy spotykane i do żadnych istniejących podobne. Ponieważ nie ma ich do czego porównać, w momencie wprowadzenia takowych elementów do istniejącego systemu, przyjmuje się zazwyczaj etykietkę która dołączona jest do wspomnianego zjawiska, zamiast opisywania go istniejącymi terminami - bo takowych nie ma.
Tutaj nasze smaki, zapachy i dźwięki są jak słowa - jeden konkretny smak/zapach jest jak jedno słowo, bo wymaga też tylko jednego słowa do opisu. Potrawy, sporty, instrumenty czy narzędzia są zaś jak gramatyka. Ze względu na fakt, iż są to bardziej skomplikowane zjawiska, wymagają one tłumaczenia dwupoziomowego: słownictwa opisującego ich wygląd, kształt, kolor, materiały itd. -pojedynczych słów, które mogą lecz nie muszą mieć odpowiedników w języku na jaki są one tłumaczone (jak "wasabi", czy "ryż" jako jednowyrazowy opis składnika używanego do wyrobu obcej potrawy "sushi"; czy czasowniki modalne "do/does/did", jako podstawowa, jednowyrazowa część struktury gramatycznej, używana do utworzenia zdania w określonym "czasie"), oraz opisu zasad działania/wykorzystywania/używania danych przedmiotów czy zjawisk i sposobu ich interakcji z otoczeniem ("foul-faul" jest podstawowym wyrazem określającym specyficzne warunki zaistniałe w grze "football-piłka nożna", ale również determinuje wydarzenia jakie w związku z tym powinny bezzwłocznie nastąpić; "will" jest pojedynczym słowem-czasownikiem modalnym reprezentującym określone struktury gramatyczne, ale zarazem określa odpowiednie warunki jakie powinny zaistnieć do poprawnego opisu wydarzeń z jego użyciem).
poniedziałek, 9 marca 2015
Jak i z czym pracować
Nieocenionymi w dzisiejszych czasach pomocami są internetowe tłumacze i różnego rodzaju ściągi.
Ja polecałabym mieć jednak zawsze pod ręką angielskojęzyczny słownik wyrazów bliskoznacznych, lub, jeszcze lepiej, synonimów i antonimów w jednym.
Oczywiście takowe pomoce są również dostępne w internecie. Gdziekolwiek jednak szukacie ratunku - starajcie się to przez język angielski. Jeśli słownik - to angielsko angielski, jeśli szukacie synonimu - szukajcie synonimu do słowa angielskiego w języku angielskim. Umożliwi to Wam większy kontakt z językiem, lepsze szanse zapamiętywania czy chociaż kojarzenia napotkanych słów, oraz szybsze "wyczucie" języka.
Większość wyrazów o podobnym znaczeniu ma bowiem inne zastosowania w zależności od kontekstu.
(c.d.n.)
Ja polecałabym mieć jednak zawsze pod ręką angielskojęzyczny słownik wyrazów bliskoznacznych, lub, jeszcze lepiej, synonimów i antonimów w jednym.
Oczywiście takowe pomoce są również dostępne w internecie. Gdziekolwiek jednak szukacie ratunku - starajcie się to przez język angielski. Jeśli słownik - to angielsko angielski, jeśli szukacie synonimu - szukajcie synonimu do słowa angielskiego w języku angielskim. Umożliwi to Wam większy kontakt z językiem, lepsze szanse zapamiętywania czy chociaż kojarzenia napotkanych słów, oraz szybsze "wyczucie" języka.
Większość wyrazów o podobnym znaczeniu ma bowiem inne zastosowania w zależności od kontekstu.
(c.d.n.)
O co tu w ogóle chodzi?
Od 4 lat żyję, pracuję i uczę się w Szkocji, gdzie stykam się z wieloma poziomami użytku języka angielskiego. Sama zaczynałam kiedyś od podstaw, i pomimo długoletniej nauki w szkole publicznej w Polsce, doprawionej kilkoma latami dodatkowych zajęć poza-lekcyjnych, przyjechawszy do Szkocji czułam się jakbym musiała moją naukę rozpocząć niemal od początku.
Blog który chcę Wam zaprezentować nastawiony jest na pomoc w zrozumieniu użytku języka angielskiego na różnych poziomach - w zależności od stopnia zaawansowania oraz intencji jego użycia. Jest to także próba spojrzenia na język angielski z polskiej perspektywy dla tych, którzy jeszcze angielskiego "nie czują", stąd też jego nazwa - "my world of ponglish" jako polish-english.
Jestem otwarta na sugestie i pytania, zagadnienia językowe "na żądanie" oraz przede wszystkim poprawki!! (głównie jeśli chodzi o mój polski - z angielskim nie powinno być problemów jako że w razie wątpliwości mam bardzo przydatne i profesjonalne źródło informacji w formie kwalifikowanego nauczyciela języka z wieloletnim stażem, który trafem losu jest moim partnerem)
Na wstępie proszę też o wybaczenie mi używania dziwnych sformułowań w języku polskim - część z nich będzie świadomym słowotwórstwem dla ubarwienia tłumaczonych zagadnień, część jednak najprawdopodobniej wyniknie ze "zangielszczenia" mojego sposobu wypowiadania się. Jak w poprzednim zdaniu, którego zapewne nie powinnam była skończyć wyrazem "się". ;)
Pierwsze prawdziwie lingwistyczne posty wkrótce; tymczasem "Good night, and good luck!"
Blog który chcę Wam zaprezentować nastawiony jest na pomoc w zrozumieniu użytku języka angielskiego na różnych poziomach - w zależności od stopnia zaawansowania oraz intencji jego użycia. Jest to także próba spojrzenia na język angielski z polskiej perspektywy dla tych, którzy jeszcze angielskiego "nie czują", stąd też jego nazwa - "my world of ponglish" jako polish-english.
Jestem otwarta na sugestie i pytania, zagadnienia językowe "na żądanie" oraz przede wszystkim poprawki!! (głównie jeśli chodzi o mój polski - z angielskim nie powinno być problemów jako że w razie wątpliwości mam bardzo przydatne i profesjonalne źródło informacji w formie kwalifikowanego nauczyciela języka z wieloletnim stażem, który trafem losu jest moim partnerem)
Na wstępie proszę też o wybaczenie mi używania dziwnych sformułowań w języku polskim - część z nich będzie świadomym słowotwórstwem dla ubarwienia tłumaczonych zagadnień, część jednak najprawdopodobniej wyniknie ze "zangielszczenia" mojego sposobu wypowiadania się. Jak w poprzednim zdaniu, którego zapewne nie powinnam była skończyć wyrazem "się". ;)
Pierwsze prawdziwie lingwistyczne posty wkrótce; tymczasem "Good night, and good luck!"
Subskrybuj:
Posty (Atom)