poniedziałek, 9 marca 2015

O co tu w ogóle chodzi?

Od 4 lat żyję, pracuję i uczę się w Szkocji, gdzie stykam się z wieloma poziomami użytku języka angielskiego. Sama zaczynałam kiedyś od podstaw, i pomimo długoletniej nauki w szkole publicznej w Polsce, doprawionej kilkoma latami dodatkowych zajęć poza-lekcyjnych, przyjechawszy do Szkocji czułam się jakbym musiała moją naukę rozpocząć niemal od początku.

Blog który chcę Wam zaprezentować nastawiony jest na pomoc w zrozumieniu użytku języka angielskiego na różnych poziomach - w zależności od stopnia zaawansowania oraz intencji jego użycia. Jest to także próba spojrzenia na język angielski z polskiej perspektywy dla tych, którzy jeszcze angielskiego "nie czują", stąd też jego nazwa - "my world of ponglish" jako polish-english.

Jestem otwarta na sugestie i pytania, zagadnienia językowe "na żądanie" oraz przede wszystkim poprawki!! (głównie jeśli chodzi o mój polski - z angielskim nie powinno być problemów jako że w razie wątpliwości mam bardzo przydatne i profesjonalne źródło informacji w formie kwalifikowanego nauczyciela języka z wieloletnim stażem, który trafem losu jest moim partnerem)

Na wstępie proszę też o wybaczenie mi używania dziwnych sformułowań w języku polskim - część z nich będzie świadomym słowotwórstwem dla ubarwienia tłumaczonych zagadnień, część jednak najprawdopodobniej wyniknie ze "zangielszczenia" mojego sposobu wypowiadania się. Jak w poprzednim zdaniu, którego zapewne nie powinnam była skończyć wyrazem "się". ;)



Pierwsze prawdziwie lingwistyczne posty wkrótce; tymczasem "Good night, and good luck!"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz